25.07.2026
Diakonat stały - odpowiedź na potrzeby Kościoła (Echo Katolickie 29/16-22 lipca 2026 r.)
Powołani do służby
Kościół potrzebuje diakonów stałych
Z ks. dr. Łukaszem Celińskim, kierownikiem referatu liturgicznego w Kurii Diecezjalnej Siedleckiej, rozmawia Monika Lipińska.
Rozmowę zacznijmy od sprostowania pewnego błędu, który może pojawiać się w naszym myśleniu, gdy słyszymy o diakonacie stałym. Nie jest to funkcja, którą można po prostu podjąć czy wybrać, ale służba wynikająca z powołania.
Tak, a konkretniej mówiąc, służba wynikająca z przyjęcia sakramentu święceń w stopniu diakonatu.
Skąd w ogóle wzięła się posługa diakonatu stałego w Kościele? I co ma ona wspólnego z diakonatem rozumianym jako etap w przygotowaniu do święceń kapłańskich?
Diakonat ma swoje źródło w czasach apostolskich. W Dziejach Apostolskich czytamy o ustanowieniu siedmiu mężów, którzy mieli pomagać wspólnocie, aby apostołowie mogli skoncentrować się na modlitwie i głoszeniu słowa Bożego. Z czasem ta posługa przyjęła określoną formę w życiu Kościoła.
Tradycja apostolska przypisywana św. Hipolitowi Rzymskiemu wskazuje, że na diakona wkłada się ręce nie „dla kapłaństwa”, lecz dla posługi biskupa. Diakon był więc przede wszystkim współpracownikiem biskupa, szczególnie w dziełach miłosierdzia i w trosce o potrzeby wspólnoty. Miał rozeznawać sytuację ubogich i potrzebujących, aby pomoc Kościoła mogła docierać tam, gdzie była najbardziej potrzebna.
Diakoni nie byli kapłanami, ale ich posługa pozwalała biskupom i prezbiterom bardziej skupić się na głoszeniu Ewangelii, modlitwie i sprawowaniu sakramentów. W pierwszych wiekach diakonat był więc własnym, odrębnym powołaniem. Dopiero z czasem, począwszy od IV wieku, w Kościele zachodnim coraz częściej zaczął być traktowany jako etap prowadzący do przyjęcia święceń prezbiteratu.
Ale Kościół nie zapomniał o diakonacie jako odrębnym powołaniu.
Nie. W połowie XX wieku coraz wyraźniej pojawiała się idea przywrócenia diakonatu stałego w jego pierwotnym znaczeniu – jako posługi, która nie jest jedynie etapem przed kapłaństwem. Sobór Watykański II otworzył drogę do jego odnowienia, a w 1967 roku papież Paweł VI wydał normy regulujące przywrócenie diakonatu stałego w Kościele łacińskim.
Co nowego w kwestii święceń diakonatu przyniósł Sobór Watykański II?
Kościół łaciński dopuścił możliwość przyjmowania święceń diakonatu przez żonatych mężczyzn, którzy nie są kandydatami do kapłaństwa. Przyjmują oni diakonat jako stały stopień święceń i podejmują służbę w Kościele jako duchowni.
Dzisiaj diakonami stałymi mogą zostać zarówno celibatariusze, jak i mężczyźni żyjący w małżeństwie. Zgodnie jednak z prawem kanonicznym i wielowiekową tradycją Kościoła przyjęcie święceń diakonatu przez osobę bezżenną wiąże się z obowiązkiem celibatu. Natomiast mężczyzna żonaty może przyjąć święcenia za zgodą swojej żony, ale po ich przyjęciu nie może zawrzeć małżeństwa, gdyby jego żona zmarła.
Czy diakon stały może pełnić w liturgii te same czynności co diakon, który jest w drodze do święceń kapłańskich?
Oczywiście. Posługa diakona w liturgii jest taka sama, niezależnie od tego, czy jest on żonaty, czy nie oraz czy pełni tę funkcję na stałe czy też jest w trakcie formacji do przyjęcia święceń prezbiteratu.
Własnymi czynnościami każdego diakona w liturgii jest m.in. proklamacja ewangelii oraz odczytywanie wezwań modlitwy wiernych. Diakon również wypowiada komendy liturgiczne takie jak „Przekażcie sobie znak pokoju” itp. Diakon posługuje również przy ołtarzu podczas przygotowania darów i całej liturgii eucharystycznej, włącznie z możliwością pomocy podczas łamania chleba, gdy jest większa liczba koncelebransów.
Diakoni mogą również na polecenie lub w zastępstwie kapłana głosić homilie, udzielać chrztu świętego, błogosławić związki małżeńskie, przewodniczyć obrzędom pogrzebu oraz nabożeństwom włącznie z wystawieniem i błogosławieństwem Najświętszym Sakramentem. Oni też rozdzielają Komunię Świętą jako szafarze zwyczajni oraz zanoszą ją chorym. Diakoni mogą również pełnić inne zadania duszpasterskie zarezerwowane duchownym. Nie mając jednak udziału w hierarchicznym kapłaństwie, nie mogą sprawować Eucharystii ani rozgrzeszać a także udzielać sakramentu namaszczenia chorych.
Jakie warunki są kluczowe na drodze do przyjęcia święceń diakonatu?
Przede wszystkim chodzi o odkrycie powołania do służby w Kościele i w imieniu Kościoła, czyli we współpracy z biskupem i prezbiterami. Samo słowo „diakon” pochodzi z języka greckiego i oznacza „sługę”. Dlatego ważne jest rozeznanie, czy kandydat jest gotowy do bezinteresownej służby człowiekowi, podejmowanej z miłości do Chrystusa i Kościoła.
Drugim elementem jest odpowiednie przygotowanie intelektualne. Kandydat powinien posiadać wykształcenie teologiczne, ponieważ diakon, działając w imieniu Kościoła, nie występuje we własnym imieniu ani nie przekazuje jedynie własnych przekonań religijnych. Jego posługa zakorzeniona jest w wierze Kościoła i w jego nauczaniu, dlatego musi znać i rozumieć depozyt wiary.
Istotna jest również dojrzałość ludzka – umiejętność budowania relacji z innymi, odpowiedzialność i zdolność do pracy z ludźmi – oraz dojrzałość duchowa. Diakon przyjmuje bowiem także obowiązek modlitwy Liturgią Godzin, podobnie jak pozostali duchowni w Kościele.
Z czego wynika zapotrzebowanie na diakonów stałych w naszej diecezji?
Wynika ono z rozeznania biskupa, który podejmuje decyzję o wprowadzeniu diakonatu stałego, dostrzegając konkretną potrzebę Kościoła lokalnego. Nie jesteśmy w Polsce pierwsi. Diakonat stały funkcjonuje już w wielu diecezjach od ponad 20 lat.
Obecnie w Polsce posługuje ponad stu diakonów stałych obrządku łacińskiego, w tym kilku celibatariuszy. Najwięcej jest ich w archidiecezjach katowickiej i łódzkiej.
Nie jest to jednak kwestia samej liczby powołań czy naśladowania innych Kościołów lokalnych. Każda diecezja musi sama rozeznać, jakie są jej potrzeby i w jaki sposób diakonat może służyć realizacji misji Kościoła.
W wymiarze powszechnym Kościoła widzimy natomiast dynamiczny rozwój tej posługi. Kilkadziesiąt lat temu diakonów stałych było na świecie zaledwie kilkuset, natomiast obecnie jest ich kilkadziesiąt tysięcy. Największa ich liczba przypada na Amerykę Północną, ale także w Europie diakonat stały jest już mocno zakorzeniony. We Włoszech tradycja tej posługi ma ponad pół wieku.
Czy nie ma to jednak związku z tym, że w niektórych krajach diakonat jest po prostu lepiej rozpropagowany?
Na pewno znaczenie ma doświadczenie Kościołów lokalnych i sposób, w jaki posługa diakona została w nich zakorzeniona. We Włoszech bardzo mocno rozwinięte są dzieła miłosierdzia prowadzone przez parafie. Diakoni często angażują się tam w działalność charytatywną, pomoc ubogim, przygotowanie katechetyczne czy różne formy duszpasterstwa.
Także w Polsce przestrzeń duszpasterska jest bardzo szeroka. Diakon może pełnić różne zadania: pomagać w dziełach miłosierdzia, w katechizacji, w przygotowaniu do sakramentów, w prowadzeniu wspólnot czy w innych zadaniach powierzonych mu przez biskupa i proboszcza.
W sytuacji, gdy liczba prezbiterów maleje, diakoni mogą być ważnym wsparciem w tych obszarach, które od początku należały do ich posługi – szczególnie w głoszeniu słowa Bożego, posłudze liturgicznej i dziełach miłosierdzia.
Ktoś może zapytać, dlaczego osobie świeckiej nie można powierzyć na przykład zarządzania Caritas?
Oczywiście osoby świeckie odgrywają i nadal będą odgrywać bardzo ważną rolę w działalności charytatywnej Kościoła. Kościół od początku współpracuje ze świeckimi i ich zaangażowanie jest niezbędne.
W przypadku diakona chodzi jednak o coś więcej niż samo zarządzanie organizacją. Jego posługa ma charakter eklezjalny – jest podejmowana na mocy święceń i w imieniu Kościoła. Diakon nie jest jedynie administratorem dzieła pomocy, ale znakiem Chrystusa Sługi, który przez Kościół pochyla się nad potrzebującymi.
To właśnie ten wymiar duchowy i duszpasterski od początku był związany z diakonatem. Pierwsi diakoni nie zajmowali się pomocą ubogim dlatego, że była to tylko kwestia organizacyjna, ale dlatego, że była to konkretna realizacja miłości Chrystusa i troski Kościoła o człowieka.
Czy jako Kościół jesteśmy gotowi na obecność diakonów stałych w parafiach? Czy będziemy na przykład chcieli słuchać homilii głoszonych przez nich, skoro doświadczenie pokazuje, że nie zawsze łatwo przyjmowane są nawet posługi nadzwyczajnych szafarzy Komunii św?
Z podobnymi pytaniami Kościół mierzył się wielokrotnie w swojej historii. Już apostołowie spotykali się z niezrozumieniem, gdy podejmowali decyzje wynikające z rozeznania prowadzonego w świetle Ewangelii. Przykładem może być reakcja pierwszych chrześcijan na wejście pogan do Kościoła.
Dzisiaj również żyjemy w kulturze, w której wiele osób podchodzi sceptycznie do autorytetów i samodzielnie kształtuje własny obraz Kościoła czy wiary. Jest to jedno z wyzwań współczesności.
Jednocześnie doświadczenie pokazuje, że wiele obaw znika wtedy, gdy dana posługa zostaje poznana w praktyce. Tak było chociażby z nadzwyczajnymi szafarzami Komunii Świętej. Pamiętam sytuację jednego z proboszczów, który początkowo miał wiele wątpliwości, a po pewnym czasie, poznając konkretną osobę posługującą w parafii, bardzo pozytywnie oceniał jej zaangażowanie i pomoc.
Często obawiamy się tego, czego jeszcze nie znamy. Dlatego również w przypadku diakonów stałych najważniejsze będzie ich świadectwo życia, pokora i konkretna służba. Jeśli wierni zobaczą, że jest to rzeczywiście pomoc dla wspólnoty i wyraz troski Kościoła o człowieka, ta posługa będzie coraz lepiej rozumiana.
Co pokazało spotkanie informacyjne dotyczące diakonatu stałego dla mężczyzn z naszej diecezji, zorganizowane pod koniec czerwca?
Pokazało ono duże zainteresowanie. W spotkaniu uczestniczyło kilkunastu mężczyzn zainteresowanych rozeznaniem tej drogi. Kilku kolejnych nie mogło przybyć ze względu na obowiązki zawodowe.
Było to pierwsze spotkanie informacyjne. Kolejnym etapem będą rozmowy rekrutacyjne, które odbędą się we wrześniu. Ich celem będzie przede wszystkim pomoc w rozeznaniu, czy dana osoba rzeczywiście posiada predyspozycje i warunki do rozpoczęcia formacji.
Czego dowiedzieli się uczestnicy spotkania na temat warunków rozpoczęcia formacji i jej przebiegu?
Kandydat do diakonatu stałego powinien mieć ukończony 35. rok życia i nie przekroczyć 65. roku życia w momencie święceń.
W przypadku mężczyzny żonatego wymagany jest także odpowiedni staż małżeński – zgodnie z przyjętymi zasadami jest to co najmniej pięć lat.
Potrzebna jest również pozytywna opinia proboszcza, który zna kandydata i może potwierdzić jego zaangażowanie w życie Kościoła, a także zgoda żony na rozpoczęcie formacji. Jest to bardzo ważne, ponieważ święcenia diakonatu wpływają nie tylko na życie samego kandydata, ale także na życie jego rodziny.
Niektórzy uczestnicy spotkania posiadają już wykształcenie teologiczne, inni są jeszcze w trakcie studiów. Wszyscy dowiedzieli się także, że diakonat stały nie jest formą zatrudnienia czy zawodem, ale bezinteresowną posługą podejmowaną z powołania.
Formacja obejmuje dwa zasadnicze etapy. Pierwszym jest aspirantura, trwająca co najmniej sześć miesięcy. Jest to czas bliższego poznania istoty diakonatu, związanych z nim obowiązków oraz rozeznania własnego powołania.
Jeśli kandydat po tym czasie i po odpowiednim rozeznaniu zostanie dopuszczony do dalszej drogi, rozpoczyna formację zasadniczą, która trwa przynajmniej trzy lata. W jej trakcie otrzymuje kolejne posługi: lektorat oraz akolitat, a następnie – po zakończeniu przygotowania – może przyjąć święcenia diakonatu.
Formacja obejmuje zarówno przygotowanie intelektualne – między innymi z zakresu teologii, liturgii, prawa kanonicznego, homiletyki czy muzyki kościelnej – jak również formację duszpasterską i duchową. Chodzi o to, aby przyszły diakon był dobrze przygotowany do służby słowu Bożemu, liturgii i miłości chrześcijańskiej.
Dziękuję za rozmowę.